...widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy, to jest mój sen,mój koszmar...
"Czas Apokalipsy" F.F.Coppola

JAK TŁUMACZĘ SAM SOBIE PEWNE ZALEŻNOŚCI

  Chciałbym w tym miejscu opisac swoją walkę z obiektywem, może trochę na zasadzie czegoś w formie poradnika, miejsc takich w sieci jest bez mała wiele, kierowanych do różnych ludzi, o różnym stopniu zaawansowania.
Nie chciałbym byc posądzanym o jakiegoś typu plagiat, mógłbym wszystkich zainteresowanych odsyłać do innych stron, ale w takim razie jaki sens miałaby ta strona. Zasady w fotografii są jedne, ukształtowały się na przestrzeni wielu lat, często będe powtarzał to co można przeczytać w "mądrych księgach" , czy też znaleźć w innych miejscach netu.
 
Treści tę kieruję chyba najbardziej do samego siebie, może po trochu też kieruję ja do moich znajomych, których pasja fotografii dopadła. Uważam iż nie ma sensu wyważać drzwi już dawno otwartych, wystarczy poszukać, popróbować samemu, a kolejne zdjęcia będa coraz lepsze.
W podziękowaniu i jednocześnie w wielkim szacunku dla wielkich świata fotografii spróbuje pokazać że warto.

GARŚĆ PRZYDATNYCH MYŚLI

Kupiłem aparat i co dalej. - co zrobić by nie popaść w obłęd
Moja mała ciemnia - może warto popróbować wpierw w zaciszu domowym
O so chozi z tym ISO - po co nam to
Piekielna głebia - nie tak ostro siostro
Jak komponować by inni "słyszeli" - dlaczego wszystkie zdjecia są tak samo nudne
Ace - wybielacz nad wybielacze - trochę o bieli i balansowaniu, ale nie na cienkiej linie.

W kolejnych pukntach chciałbym przedstawić rzeczy może dla niektórych oczywiste, dla niektórych nowe, nie mam
zamiaru posługiwać sie językiem typu "patrzcie jaki ja mądry jestem". Jest to cos w rodzaju ściagi chyba dla siebie,
a jeśli i inni coś tu znajdą , a może nawet odkryją , cóz będzie bardzo fajnie, jak wspomniałem wiedzę czerpię z innych źródeł, a doleję do tego trochę własnych przemyśleń, opisując jak sam sobie radziłem.

 

KUPIŁEM APARAT I CO DALEJ.

Zakup pierwszego, czy też kolejnego aparatu to prócz "zminusowania" konta bankowego wielka niewiadoma.
Wątpliwości pojawiają się od razu, ktoś nabył takie cacko bo innie tez to juz mają - może na zasadzie mody,
ktoś inny dokonał tego w pełni świadomie - tym najbardziej współczuję, tygodniami sledził cenniki, czytał
opinie, wreszcie ma to upragnione pudło i od razu wątpliwości , czy dobrze zrobił wybierając własnie ten model.
Jeśli zakup był przypadkowy, czy też dostalismy pstrykacza w ramach prezentu, to chyba nie ma problemu,
a jeśli wybralismy go świadomie, to chyba z myślą by jednak się w tę fotografię trochę pobawić.
Jaki by to nie był aparat , czy lustrzanka cyfrowa, czy też zwykła "małpa" warto się wpierw zaznajomić
z jego instrukcją obsługi, przeczytac ja od deski do deski nie starając sie na siłe wszystkiego zapamiętywać,
a jedynie po to by mieć jakąś "świadomość". Punkt drugi o którym nikt nie wspomina, a wydaję mi się bardzo
istotny to nie wkładanie od razu karty, akumulatorów i pstrykanie wszystkiego co przed nami nie ucieka, a uwaga
założenie paska - TAK ZAŁOŻENIE PASKA. Nic tak nie poprawia humoru jak widok lotu koszącego naszego
nowego nabytku w kierunku podłogi, świat w tym momencie zamiera - dosłownie, wiem coś o tym ( Olo też wie).
Perspektywa nowej karty 256 Mb, po która własnie miałeś iść do sklepu znika, pozostaje niewiadoma, ileż też
skasują za naprawę, gdyz zazwyczaj nie jest to już naprawa gwarancyjna. Nie na samym aparacie
świat się kończy, jeśli ma to się stac Twoim nowym hobby, niestey ale powinieneś jeszcze trochę
zainwestować w osprzęt dodatkowy.

Rzeczy raczej niezbędne a i potrzebne:
dodatkowe zasilanie - naprawde warto mieć przy sobie drugi komplet akumulatorów
druga karta - na wszelki wypadek ksiądz ma kucharkę :)
pokrowiec na aparat - rozumie się samo przez się
jakiś statywik - nie jest to konieczny zakup, ale naprawdę bardzo często się przydaję
osłonka przeciwsłoneczna - jasne jak słońce o co chodzi
jakaś ksiązka o fotografii - nie koniecznie o cyfrowej, ale warto coś czasami poczytać.

Postanowiłem na nowo zacząć bawić się w fotografię, dlaczego ? Oglądając swe dotychczasowe
prace dochodzę do wniosku że jestem cienki jak nić z damskiej pończochy, gdzies popełniam błędy,
zazwyczaj biel nie jest tak biała, kompozycja wygląda jakby ktoś rozwalił arbuza na przystanku autobusowym
mało w tym świadomości , dużo przypadku, coś trzeba zmienić. Z setek zdjęć tylko parę nadaje się do
pokazania, reszta jest nudna, mętna i cały czas taka sama. Zaczynam swą przygodę od nowa :)

 

KROK PIERWSZY.

Spakowałem aparat do pudełka, wsiadłem w samochód i objeżdziłem wszystkie sklepy foto w okolicy, ciekaw jestem co bym też kupił ?. Po paru godzinach wróciłem do domu, SZOK, w pudełku był mój "nowy aparat". "O nie misiu - mówię do siebie - nie tak od razu sru akumulator , karta i strzelać - powstrzymaj swą emocjonalność, bez emocji syneczku, masz byc twardy i konsekwentny", pooglądałem go sobie ze wszystkich stron, trochę nacieszyłem oko z nowego nabytku. W samochód i sru do sklepu, dokupić całą resztę.

KROK DRUGI.

Chcąc uzyskac "świadomość" w tym co robię i chyba po to, by ponaprawiać swoje dotychczasowe błędy "zanabyłem" dwie lampki biurowe, białe mleczne żarówki, papiery ozdobne w kilku kolorach, do lampek zalecano żarówki max 60 Watt, zaszalałem i kupiłem setki, jako że człowiek płaci za swe szaleństwa musiałem raz drugi ruszyć się z domu i "zanabyć" wspomniane 60-tki, setki za bardzo się grzały. Koszt mojego atelier zamknął się w kwocie ok 50 zł. Nie jest tak źle jak na początek.

KROK TRZECI.

Jeszcze musiałem tylko dokupić przedłużacz, by jakoś swe studio zaopatrzyć w zasilanie, po czym wszystko "do kupy" poukładałem na biurku, właczyłem "elektownię" i .........
Od czego zacząć ?. Tutaj pomocą okazała się jak zwykle strona fotohobby, chyba wpierw przetestuję aparat, na rózne okoliczności, wreszcie się dowiem, kto winien, ja czy ON.



MOJA MAŁA CIEMNIA
Jako że na fotohobby powiedzieli żeby trochę pomęczyc swój aparat, przystąpiłem do tej czynności
najsampierw "wybieliłem balans" - znaczy się zbalansowałem biel ( opiszę to trochę później ), naznosiłem
róŻnych dziwnych badziewii, które walały sie gdzieś obok i rozpocząłem proces dociekania prawdy.
Nie bawilem się w żadne kadrowania, ustawiania itd - stąd tez może i zdjęcia poniższe przeczą
sztuce fotografii, ale o tym trochę później, na dodatek zdjęcia robiłem o róznej porze dnia, niektóre w nocy
dlatego też odcień tła na jednych jest jaśniejszy, świadomie nie rozjaśniałem ich programowo.

 

KOLORY

Ustawiłem gada na autoamatykę, a niech sam się pomartwi o przysłonę i czas, wszak wiekszość zdjęć tych plenerowych jak i innych właśnie do tej pory robiłem w tym trybie. I co widzę ?.Kurde wszystko wydaje mi się być w zakresie kolorów jak najbardziej ok, poukładałem kredki kolorami, do szklanki powkładałem jak leci, nie widzę niczego niepokojącego, może trochę to odbijające się światło za bardzo "wali" po oczach, kiedyś jeszcze raz to spróbuje sfotografować, narazie śpieszyłem się trochę, by jak najszybciej ujrzeć efekt.

 

WHITE

Kolory mam juz za sobą, no nic zabieram sie za wybielanie, na prędce poznosiłem do swego atelier to co przypominało w jakikolwiek sposób biały odcień bieli, a to kredka, kawałek białej kartki, chusteczka higieniczna, szpulka białej nitki i pomięta biała kartka, rózne faktury i rózne odcienie, a miało być biało, pstrykam, szybko wgrywam zdjęcie w komputer i co ?. No jest - białe jest białe, ta pomięta kartka lekko trąci błekitem, patrzę na kartkę, na monitor, na kartkę, na monitor - zgadza się, jest tak w istocie.

 

SZKŁO

Czasami na wszelkiej maści imprezach pojawia się "szkło" na stole, i co będzie jak nam przyjdzie sfotografować np szwagra z butelką jakiegoś dobrego trunku w łapie, a wyjdzie nam na zdjęciu wino marki "Rambo" lub też inny wyrób przemysłu siarkowego, świadomie jeszcze obok obłej butelki postawiłem kanciatego pryzmata, a może dojrzę coś fajnego ?. Światełko załamuje się super, odblaski satysfakcjonujące, chyba nie ma się do czego przyczepić.

 

METAL

OOOO to zawsze lubiłem, odblaki, odbłyski itd. Chyba powodem tego jest moje zainteresowanie lotnictwem, błyszczące kadłuby samolotów, cóż samolotu nie miałem. to dawaj młotkiem dyska potraktować, wybebeszyć, w środku zawsze jakieś fajne lustro się znajdzie, a jeszcze zegarki dołożyłem do kompletu i monety - jak szaleć to szaleć.

 

FRYZJER

Jutro idę do fryzjera, coś by z włosami zrobić, a to wziąłem na tę okoliczność pędzel i cztery nitki, dwie białe i dwie czarne, zobaczymy co wyjdzie.Nigdy nic nie wiadmomo, a może kiedyś jakaś super blond piękność trafi mi się do "pstryknięcia". Na wszystko człowiek musi być w zasadzie gotowy. I tutaj Soniak poradził sobie dobrze. Fajnego aparat zakupiłem - nie ma co :)

 

AUTOFOCUS

Szary na szarym, no zobaczymy jak sobie bydlaku poradzisz z tym problemem, a jeszcze kamola dołożyłem w ostatniej chwili. Zawyrczało autofocusem, jak wspomniałem cały czas jadę na automacie, ostrość dobra, mimo tego zdradliwego odbicia światła w wyświetlaczu telefonu.


Reasumując, warto poświęcić odrobinę czasu na tego typu próby, przy okazji fajna zabawa dająca jako taki zupełnie nieprzypadkowy efekt, każde zdjęcie robimy swiadomie, z pewnym przygotowaniem, trochę zabawy z oświetleniem, troche analizy i porównania tego co leży na stole i tego co widzimy na ekranie, wydaje mi się że właśnie tędy droga, co mnie to dało ?, wbrew pozorom bardzo wiele - zaczynam pamiętać o tym by zbalansować biel, chyba tu leży odpowiedź na pytanie które gnębiło mnie po każdej imprezie - dlaczego te cholerne
zdjęcia wychodzą mi jakieś takie żółtawe, ale o tym jeszcze się przekonam.



O SO CHOZI Z TYM ISO

Postanowiłem wyjaśnic sobie raz na zawsze o co biega w tym całym ISO, cały czas do tej pory czując jakiś nieukrywany strach przed większymi jego wartościami. Ale od początku - co to wogóle jest to ISO, w tym miejscu zacytuję fotohobby : "Czułość - miara stopnia reakcji filmu lub czujnika na działanie światła. Obecnie mierzona w ISO (100, 200, 400, 800). Zasadą jest, że im więcej w kadrze światła zastanego, tym czułość powinna być mniejsza. W aparatach cyfrowych im mniejsza wartość ISO, tym mniej szumów i zakłóceń na fotografii" - koniec cytatu. Sprawa się wyjasnia - im ISO większe tym więcej szumów na zdjęciu. O czywiście każdy aparat w jakiś sposób radzi sobie z tym problemem, by zdjęcie nie było zbyt zasnieżone, jest to kwestia oprogramowania danego aparatu, ale generalnie w słabych warunkach oświetleniowych, zwiększamy ISO, w dobrym świetle ISO ustawiamy na mniejsze, ja sam zazwyczaj ustawiam na 100, ewentualnie na automatykę, ale jak to mówią starzy górale "jak się niy wywrócis to sie niy nałucys", toteż próbuję. Akurat robiłem sobie herbatkę i wzrok mój padł na dorodną cytrynę, zabrałem ją ze sobą, przekroiłem i dawaj na blat, będziem z ISO walczyć.

CYTRYNKA

To jeste zdjęcie cytrynki w całości, robione z odległości mniej wiecej 6 cm ( przy okazji makro mi wyszło), zrobiłem tych zdjęć dokładnie cztery, za każdym razem ponosząc ISO o następną działkę. Akurat mój Soniak pozwala na ustawienie wartości 100, 200, 400 i 800, prócz oczywiście trybu autoamtycznego, gdzie wartość ISO zaczyna przypominać czasami losowanie szczęśliwego numerka :)

ISO 100

Powiększyłem zdjęcie do rozsądnej wielkości, by przyjrzeć się szczegółom, wszystko ładnie oddane, ładne szare jednolite tło, a i cytrynka wygląda całkiem smakowicie, co prawda efekt Pawłowa lekko mi "ryja" wykrzywia na jej widok , ale analizowam dalej.

ISO 200

No nie jest źle, da się oglądać, bałem sie jak wspomniałem na początku tego wątku wartości wyższych, ale jak widzę strach miał raczej wielki oczy, narazie nic się nie dzieje.

ISO 400

Z lewej strony zaczyna się pojawiać szum matrycy, cytrynka też jakby już trochę inna, zdać by się mogło iż trochę zciemniała, to jest cały czas duże powiększenie, spróbuję na takim ISO jakiegoś pejzarza walnąć, zobaczę co wyjdzie.

ISO 800

Wyraźny szum po lewej stronie, bez mała wygląda to jak pixeloza, cała masa kolorowych punkcików, których zadaniem jest udawać szare tło, wziąłem byka za rogi.

Zrobiłem jeszcze jedną próbę, tym razem makro elektroniki, bez wielkich jednorodnych szarości ot po prostu może dla weyfikacji tego co zobaczyłem na cytrynce. Jaka odpowiedź ? To wysokie ISO nie jest takie straszne, fakt objawia się na dużych jednorodnych powierzchniach, tam gdzie obraz jest bardziej dynamiczny, nie widać tego aż tak bardzo, zresztą zaraz biorę te pliki i gnam do fotolabu, by sprawdzić co z tego wyszło na odbitkach papierowych. Być może strach mój cały czas był nieuzasadniony.



PIEKIELNA GŁĘBIA

Zrozumienie istoty pojęcia głębi daje nam duże możliwości twórcze i to bynajmniej nie w zakresie nurkowania. Więc o co biega ?. Biega o siłę wyrazu, o to co chemy uzyskać na zdjęciu, na co zwrócić uwagę, co wyostrzyć, a co pozostawić rozmyte, a może wyostrzyć wszystko. Zabawa z głębią daje nam dużo frajdy szczególnie podczas robienia zdjęc portretowych, gdy modelka, czy też model dominują, a reszta jest rozmyta stanowiąc wyraźne tło dla osoby fotografowanej. Z kolei robiąc zdjęcie widokowe chcielibyśmy by wszystko było jednakowo wyraźne, np nasz dopiero co wymyty samochód na tle Giewontu. Jak sobie z tym poradzić, by uzyskać za każdym razem efekt zamierzony, a nie przypadkowy ?. Co to jest ta głębia ?, Najprościej rzecz ujmując jest to zakres odległości od obiektywu, w jakiej rejestrowane obiekty pozostają ostre. Ufff. Wiedząc od czego zależna jest wielkość głębi będziemy mogli komponowac zdjęcia, na których ostre będzie wszystko, lub też tylko wybrane przez nas obiekty. Na głębię ostrości "wpływa" mają trzy czynniki; są to wartość przysłony, długość ogniskowej obiektywu, odległość fotografowanego przedmiotu od obiektywu. Generalnie determinuje nas wartość przysłony - im przysłona przyjmuje większą wartość (mniejszy jej otwór), tym bardziej powiększa się zakres głębi ostrości. Długość ogniskowej obiektywu - ten czynnik w przypadku aparatów cyfrowych ma mniejsze znaczenie , gdzie ogniskowe są znacznie krótsze niz w aparatch tradycyjnych, zwrócić należy jedynie uwagę na fakt korzystania z zoomu, wtedy ogniskowa nam się wydłuża, a głębia skraca. Odleglość od obiektywu, tutaj dobrze jest umieścić plan pierwszy (np modelkę) w odległości ok 1.5 do 2 m od obiektywu, to spowoduje wyraźne odcięcie od reszty tła. W przykładzie poniższym zasymulowałem ten fakt robiąc zdjęcia makro, gdzie wyraźnie widać, ze przy mocno otwartej przysłonie, plan drugi (seledynowy flamaster) jest wyraźnie rozmyty, natomiast przy przysłonie minimalnej zarówno zapalniczka jak i flamaster są jednakowo wyraźne.


Jak to się ma do naszego aparatu i jak to uzyskać ?
Praktycznie każdy aparat cyfrowy wyposażony jest w tak zwane programy tematyczne i takimi programami są : portret, pejzaż, zdjęcia nocne etc.Wystarczy po prostu wybrać przy pomocy pokrętła, lub opcji menu odpowiedni program i sprawa załatwiona. Jeszcze lepiej gdy mamy mozliwość pracy w trybie preselekcji przysłony, wtedy portretując otwieramy przysłone na maxa ( czas zostanie dobrany automatycznie), a robiąc "widoka" zamykamy przysłonę. Mając tryb manualny postępujmy podobnie, z tym że jeszcze możemy poeksperymentować z czasem naświetlenia. Tak się sprawy przedstawiają w wielkim skrócie.


Przysłona otwarta - wyeksponowany plan pierwszy Przysłona zamknięta, widok ostry


KOMPONOWANIE

Ileż to razy znajdujemy się w sytuacji, gdy ktoś na siłę pokazuje nam swoje zdjęcia, a to bratanek własnie dostąpił komunii, a to szef wrócił z wakacji i całe biuro musi oglądać gdzie był i co widział, zazwyczaj łączy te zdjęcia jedno - są niesamowicie nudne , wszystkie są takie same, na każdym szefa żona w jakiejś kretyńskiej pozie, a to na tle piramidy, a to na tle disneylandu. Po dziesiątym zdjęciu masz już dość, ale uśmiechasz się sztucznie, dziwny grymas pojawia się na Twej twarzy, szlag Cię trafia, ale chwalisz niebywały kunszt fotografującego, wszystkie fotki kolorowe, ale jakies takie płaskie, bez wyrazu. Załóżmy, że w tym samym miejscu , w tym samym czasie pojawiają się dwie osoby z aparatami, jedna z nich to Ty, drugą osobą zaś jest fotograf ( nie koniecznie z National Geografic), robicie zdjęcia w tym samym miejscu, te same sceny, co powoduje, że jego sposób widzenia jest inny niż Twój, jego zdjęcia przyciągają, Twoje zaś są nijakie, nic sobą nie przedstawiają. Czymże jest fotografia, jak nie pewną formą przekazu, gdzie ścierają się ze sobą dwa ważne czynniki, treść tego co chcemy przekazać, jak i metoda samego przekazu - fotografia to przesłanie, to środek wyrazu umożliwiający złapanie czasu, to język obrazu opierający sie na pewnych regułach, zasadach i sugestiach. Jedną z tych reguł stanowi sztuka kompozycji. Komponowanie obrazu - dobrze skomponowany obraz, czy też fotografia prowadzi niejako ogladającego pokazując elementy ważne, istotne, pokazując główny motyw zdjęcia, tworząc własnie przekaz o który chodziło fotografującemu. Generalnie zdjęcie powinno posiadać jeden motyw, co nie znaczy, że jeden przedmiot. Motywem może być człowiek, grupa ludzi, wierza kościelna, ważnym jest by ogladający od razu motyw ten wychwycił bez zastanawiania się, bez bładzenia wzrokiem po fotografii. Motyw, czy tez temat główny ( jak zwał - tak zwał ) nie powinien zawierać w sobie innych motywów. Istotą dobrej kompozycji jest odpowiednio skadrowane zdjęcie, gdzie możemy wyróżnić trzy rodzaje kadru: POZIOMY, PIONOWY I KWADRATOWY.


KADR POZIOMY

  Kadr poziomy jest najbardziej popularnym rodzajem kadru, determinuje go budowa oka ludzkiego . Stosujemy go w przypadku horyzontalnego ułożenia obiektów fotografowanych, kadr ten podkreśla znaczenie linii poziomych do minimum niwelując linie pionowe, uwydatnia relacje pomiędzy obiektami, prowadzi w naturalny sposób wzrok patrzącego . Kadr ten szczególnie przydatny jest podczas uwieczniania widoków ukazując ich rozległośc, doskonale nadaje sie do przedstawiania ruchu. Specyficzna formą tego typu kadru są zdjęcia panoramiczne.

KADR PIONOWY

  Kadr pionowy stosowany w przypadku dominacji pionów, czyli fotografowaniu portretów, obiektów wysokich, gdzie zależy nam właśnie na ukazaniu "wielkości"
Ten sposób kadrowania pozwala nam na naturalne, samoistne odseparowanie głównego tematu naszej fotografii od tła podkreślając jego znaczenie dla całej kompozycji. Pozwala nam na pokazanie ruchu w dół lub górę. Spadający z dachu kominiarz znacznie lepiej wypadnie nam w kadrze pionowym , gdzie poprzez "prowadzenie " za nim obiektywu dodatkowo lekko rozmyje nam tło potęgując wrażenie ruchu. Oczywiście pod koniec akcji szybko przekręcamy aparat do kadru poziomego. Zdjęcie ostatnie, na którym uwiecznimy siłę przyciągania ziemskiego, osiagniętą prędkość a może i głębokość wbicia w grunt znacznie lepiej będzie wyglądac w poziomie. Ten sposób kadrowania unaoczni nam też róznice pomiedzy fotografowanymi obiektami, wyskakujacy w górę koszykarz mna tle kurduplowatego sędziego.

KADR KWADRATOWY

  Nie często spotykany spsób kadrowania, generalnie z racji samej konstrukcji aparatów, gdzie matryca, czy też klatka filmu ma kształ prostokąta. Do uzyskania praktycznie poprzez elektroniczne wykadrowanie fotografii z pomocą odpowiedniego programu komputerowego. Jest to kadr niejako neutralny, wyważony w swej naturze, prowadzący nas od środka obrazu do jego narozników, powodujący że skupiamy się na obrazie jako na całości.


SPOSOBY DZIELENIA KADRU - LINIA HORYZONTU

  WYSOKA LINIA HORYZONTU
Ten sposób kadrowania unaocznia odległość pomiędzy pierwszym i ostatnim planem, potęguje wrażenie głębi obrazu. Motyw główny skupia się w prawym górnym rogu fotografii, w jednym miejscu zbiegają się chmury, kawałek wydmy i las.
  CENTRALNA LINIA HORYZONTU
Obraz zostaje podzielony mniej więcej na dwie równe połowy, przez co zatraca się dominacja którejkolwiek z nich.
  NISKA LINIA HORYZONTU
Bezkresne, niekończące się niebo, które w sposób znaczący dominuje nad całym obrazem, od razu widać że to właśnie ono , jego koloryt stanowi główny motym tego ujęcia, dodatkowo dopełnione wschodzącym słońcem i trzema smugami kondensacyjnymi, fotografowałem to z balkonu czwartego piętra, lepszy efekt byłby, gdyby zdjęcie zostało wykonane z poziomu "gruntu" poprzez skierowanie obiektywu w górę.

PANORAMA POZIOMA
Bardzo "widowiskowym" sposobem kadrowania ( czy też raczej komponowania ujęcia ) jest stworzenie panoramy z kilku - kilkunastu zdjęć, gdzie praktycznie możemy pokazać wycinek otaczającego nas "świata" lub też stworzyć dookólną panoramę obejmującą całe 360 stopni horyzontu.

I JESZCZE COŚ WYSOKIEGO

 

 

PAŁAC NA WODZIE


Na tej fotografii pozwoliłem sobie zastosować pewną sztuczkę, oczywiście ma to na celu tylko pokazanie możliwości "własnego" komponowania, a nawet tworzenia innej rzeczywistości, w pobliżu owegoż pałacu nie ma wody ( jest, ale troszkę dalej ). Odbicie zostało stworzone sztucznie poprzez skopiowanie , lustrzane odbicie samego pałacu. Następnie zastosowałem filtr rozmycia dolnej połowy fotografii ( rozmycie gaussowskie), dodatkowo utworzyłem namiastkę pofalowania wody, lekko przyciemniłem dolny fragment i przy pomocy narzędzia zmiany perspektywy poszerzyłem górę, a zawęziłem dolny fragment zdjęcia. Na koniec wszystko odpowiednio wykadrowałem.
Wszystkie te sztuczki dostępne są praktycznie w każdym programie do edycji fotografii, ja akurat użyłem do tego celu CorelaPhotoPainta.
Oczywiście technicznie nie zostało to najlepiej wykonane, ot chciałem pokazać na szybko jak samemu stworzyć coś, czego nie ma.
Istotą wyboru odpowiedniego kadru jest obiekt fotografowany, zrozumiałym jest, że nie będziemy umieszczać płynącego tankowca w kadrze pionowym ( chyba że właśnie tonie i ponad fale wzbija się majestatycznie jego dziób ), prawidłowo wybrany kadr nie jest jeszcze wykładnikiem poprawnie wykonanego zdjęcia, tutaj w sukurs idzie nam tak zwany podział kadru i sama kompozycja zdjęcia.


JAK WYBIELIĆ BALANS LUB ZBALANSOWAĆ BIEL ?

Cały dzień na nartach, natworzyłeś tych fotek niesamowitą ilość, wreszcie siadasz przed monitorem, chwila konsternacji zastanawiasz się czy się powiesić. czy wziąść prysznic i walnąć sobie w ten swój głupi łeb ?. Scenariusz dwa - właśnie przypadkiem złapałeś swego szefa w sytuacji z księgową, miałeś aparat przy sobie, a co tam ?, a nóż będzie karta przetargowa do podwyżki i znów szlag cię trafia, bo wszystko wyszło jakies takie żólto czerwone. Nie myślisz - to jest odpowiedź, po prostu nie myślisz o tym co robisz - przykra prawda. Gdzie szukac winnego - nigdzie - chodzi o nic innego tylko o to by biel była biała I tym sposobem dochodzimy do pojęcia balansu bieli, Każde źródło światła posiada swoją temperaturę barwową. Określa się ją w stopniach Kelwina. "Wysokie" temperatury, do dominacja barwy niebieskiej, temperatury niskie, to przewaga czerwieni. Efekty tych dominacji są jednak rozmaite na skutek mieszania się różnych barw i zdjęcia mogą być zabarwione na zielono, żółto, fioletowo. ( to z fotohobby )

RODZAJ ŚWIATŁA TEMP. BARWOWA
Świeca 1800 K
Lampa naftowa 1900 K
Żarówka 100 W 2400-2600 K
Żarówka halogenowa 650 W 3200 K
Żarówka spaleniowa flesza 3800 K
Elektroniczny flesz aparatu 5400-6000 K
Światło dzienne - mgła 7500-8500 K
Światło dzienne - pochmurno 6800-7000 K
Słońce - białe obłoki zimą 5000-6000 K
Słońce - białe obłoki latem 6000-7000 K
Zachód słońca zimą 2600-2800 K
Wschód słońca latem 4600-4880 K
Bezchmurne południe zimą 8000-10000 K
Bezchmurne południe latem 10000-20000 K

Próbując z tym powalczyc szybko uruchomiłem swoje małe studio :
Kilka kredek na tle białej kartki, oświetlenie z prawejj strony - zarówka mleczna 60 W. Parametry ekspozycji : przysłona 7.1, czas 1/2 sek, ISO 100, zdjęcia robiłem oczywiście ze statywu. Na kolejnych fotografiach zobaczymy cóz też nam wyszło z tego eksperymentu ?.

 

 
Balans ustawiłem na automat, wydaje mi się że kolory zostały oddane poprawnie, aczkolwiek w świetle w którym to fotografowałem szare tło tak naprawdę nie było aż tak szare   Przestawiam balans na światło dzienne, widać wyraźnie że szary zrobił sie "nie szary", pojawia się duża dominanta barwy żóltej, to jest ten mój najczęstszy błąd, masa zdjęć które robiłem w pomieszczeniu właśnie tak wygląda, lampa błyskowa nic nie pomaga.
 
To samo, tylko ustawiłem aparat na dzień pochmurny, wszystko makabrycznie żólte.   Światło fluoroscencyjne, widać jak wszystko wpada w fiolet.
 
Światło żarowe, wyraźnie wybija się niebieskie zabarwienie, szary jest szary ale taki własnie niebieskawy, cień za czerwoną kredką mówi sam za siebie, trochę to podobne do zdjęcia pierwszego.   Zbalansowałem biel na białą kartkę, mniej niebieskiego i szare tło stało sie znacznie bardziej naturalne, faktycznie jest takie jakie miałem.

Konlkluzja ? - tylko jedna - myśleć o tym co sie robi. Każdy aparat - nawet ten najgłubszy wyposażony jest w jakiś mechanizm ustawiania balansu, warto zacząć z tego korzystać, a nie będzie więcej tak niemiłych niespodzianek. Jeśli pstrykasz na dworze, ustaw balans na "słoneczko", jeśli jest pochmurno przełącz się na "chmurkę", a jeśli nie jesteś pewien co wyjdzie , skieruj obiektyw na coś białego ( ja zawsze mam przy sobie biały kartonik), zbalansuj aparat i nie będziesz miał powodów do wieszania się